6 maja 2013

Kochanie, jakim autem jedziemy do kościoła? Czyli debata na temat samochodu na wesele.

Temat, który doprowadził już do niejednej kłótni pomiędzy mną a moim narzeczonym – samochód. Czym kierujemy się wybierając samochód na wesele? Ceną? Wyglądem? Komfortem? A może czymś całkiem innym?





Wydaje mi się, że nie należy wydawać fortuny na samochód, którym będziemy jechali maksymalnie godzinę. Najlepszym rozwiązaniem byłoby szukać auta wśród znajomych i rodziny. 
Będzie to najtańsze i najlepsze rozwiązanie. W moim przypadku jest to niemożliwe. Wszyscy jeżdżą tak małymi autami – że ja z moją gigantyczną sukienką bym tam nie wlazła:)



Czy wygląd jest ważny? Oczywiście, że tak. 
Auto musi być czyste i powinno być delikatnie przystrojone – by inni kierowcy widzieli kto w tym aucie jedzie:)





Jeśli planujemy wykonać sesję zdjęciową w dniu wesela – możemy pomyśleć o samochodzie, który użyjemy na fotografiach. 
Limuzyny, stare zabytki – na zdjęciach będą wyglądały cudownie.

Czy komfort jest ważny? Oczywiście, że tak! Jak już wcześniej wspominałam, nie wyobrażam sobie pakować się do małego hatchbacka, z welonem, suknią kwiatami i jeszcze narzeczonym:)

Choć chciałabym tu przywołać pewną zabawną historię.
 Parę lat temu, jadąc na uczelnię, mijałam się z samochodem Seicento – kierowcą był Pan Młody a jego pasażerką Pani Młoda w białej sukni ślubnej – widok bezcenny :) Da się? Da się. :)

Mój narzeczony długo upierał się przy samochodzie sportowym, najlepiej cabriolet z otwartym dachem. Nie wyobrażam sobie siebie z fruwającym welonem nad autem. Choć długo mu ten pomysł siedział w głowie – to w końcu mi się udało. Pamiętajmy – pogoda może być różna – może być 30stopni i słoneczko a może lać i być zimno. Wybierając auto bierzmy to pod uwagę. Nie chcemy przecież skończyć z piękną białą bryczką, która nie ruszy spod domu, bo strasznie pada:)





Jeśli chodzi o te długie limuzyny – trzeba pamiętać, że taki pojazd nie wjedzie wszędzie – bo się zwyczajnie nie zmieści.  Zanim zdecydujemy się na taki wybór – upewnijmy się czy kierowca dojedzie: do Panny Młodej, do Pana Młodego, do kościoła i na salę. 

Tutaj chciałabym dodać, że szukając inspiracji do tego posta, niestety nie napotkałam się na żadne autko, które przykułoby moją uwagę. Wszystkie przesadnie przystrojone. Tutaj sądzę, że mniej to więcej. 

6 komentarze:

Sonia pisze...

Oj znam ten problem! Od razu odrzuciliśmy opcje wynajmu samochodu na kilka godzin za tysiąc złotych! Po pierwsze dlatego, że nie widzę niczego fajnego w tym, aby pokazać się w obcym super - aucie przed znajomymi i rodziną, którzy dobrze wiedzą czym na co dzień jeździmy, a ponad to cena za wynajem takiego transportu jest dla mnie jakąś absolutną abstrakcją!! Wpadliśmy więc na pomysł, że wynajmiemy auto z AVIS'u na 24 godziny i pojedziemy nim do slubu ,a potem kierowca porozwozi nim gości. Ostatecznie jednak dostaliśmy od właściciela sali gratis autko, także kamień spadł z serca i problem się rozwiązał. Pojedziemy jakimś mega jeepem więc jestem wniebowzięta, bo nie widzę siebie ani w limuzynie, ani w starodawnym aucie, ani też w beemce czy czymś podobnym :) A dodam jeszcze tylko taką małą historyjkę, która wydarzyła się półtora roku temu. Znajomi brali ślub w mieście pana młodego, pani młoda czekała na narzeczonego w domu u siebie oddalonym o 30 km od miejsca ślubu. Młodzi wynajęli więc Jaguara za nie małą kasę, który zawiózł młodego po młodą i przywiózł ich pod kościół. Pech chiał, że młodym tak się spieszyło, że pod kościół przyjechali pierwsi! Nikogo z gości jeszcze nie było! Kierowca wysadził ich i pojechał! Sala weselna znajdowała się po drugiej stronie ulicy od kościoła, więc nie miał już na co czekać! Także biedni zapłacili kupę kasy za przejażdżkę, a i tak nikt ich w tym aucie nie widział :(

Perfekcyjny Poradnik Pani Domu pisze...

Też braliśmy pod uwagę wynajem autka ale cena też od 300-400zł w górę. Co wydaje się niby mało, ale przy takich wydatkach jakie mamy zaczyna się robić dużo...
Zabawna jest ta historia z Jaguarem - ale kierowca też trochę nieodpowiedzialny zostawić ich tak samych:) My będziemy szukać wśród znajomych - może akurat do przyszłego roku ktoś zaopatrzy się w fajne autko:)
Ale lepiej nie wchodzić na razie na te tematy z moim kochanym - bo za każdym razem kończy się to jedną wielką kłótnią;)

Sonia pisze...

Przekonasz się wkrótce, że nie tylko temat auta przed ślubem stanie się podstawą do kłótni ;) Im bliżej i im więcej decyzji tym większe ciśnienie :) Ale pod sam koniec (nam zostało 3 tygodnie) pozostaje radość, ekscytacja i dreszczyk niedoczekania :) Ah, właśnie przeżywamy najpiękniejsze chwile swojego życia, też tak to odczuwasz? :)

Perfekcyjny Poradnik Pani Domu pisze...

Ja się już boję... Głupie auto spowodowało 2 tygodniowe sprzeczki, on chciał coś innego, ja chciałam coś innego, a jeszcze świadkowi dorzucili po jednym pomyśle... :) pięknie 3 tygodnie to niezła adrenalina:) nam zostało 18 miesięcy:)

Sonia pisze...

To i tak wcześnie zaczęliście przygotowania! My datę i salę wybraliśmy w lipcu zeszłego roku. A pełne przygotowania ruszyły w styczniu tego roku. 18 miesięcy to szmat czasu, więc wszystko na pewno dopracujecie do ostatniego szczegółu :) A sprzeczki tylko cementują związek... podobno :)

Perfekcyjny Poradnik Pani Domu pisze...

Przygotowania zaczęły się wcześnie bo oboje bronimy się w przyszłe lato, 2 miesiące przed weselem - więc dużo czasu poświęcimy na naukę. Ale wszystko robimy na spokojnie:)

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za pozostawienia komentarza ♥♥ Na pewno odwdzięczę się tym samym w wolnej chwili ♥♥

 

Template by Suck my Lolly